Aktualności
27.01.2012 Ashtanga kurs dla początkujących od 13.02.2012
13 lutego w poniedziałek o godz. 17:30-19:00 rusza kolejna edycja 10 tygodniowego kursu ashtanga jogi dla początkujących...
04.12.2011 Sekwencja Końcowa - Warsztaty 10 grudnia
Zapraszam na warsztaty Ashtanga jogi, na których będzie można intensywniej doświadczyć asan z sekwencji końcowej...
08.10.2011 Wprowadzenie do 2 serii - Warsztaty 15 października
Zapraszam na warsztaty Ashtanga jogi wprowadzające do drugiej serii. W warsztatach mogą wziąć udział wszyscy, którzy znają pierwszą serię (przynajmniej do Navasany)...
Prezentacja szkoły
Wywiad, który ukazał się na joga-joga.pl
Jak po raz pierwszy zetknęłaś się z jogą?
Na początku studiów wpadła mi w ręce mała ilustrowana książeczka z dynamicznymi sekwencjami asan: surya i chandra namaskara (powitanie słońca i księżyca). Zafascynowało mnie to, że można poruszać się płynnie, w zgodzie ze swoim oddechem i samodzielnie powtarzałam sekwencje. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że moje ciało i dusza tęskni za ashtanga jogą. Do takiego prawdziwego „zetknięcia” mogę zaliczyć właśnie pierwszą sesję ashtangi w Berlinie. Od tamtej pory nie mogę przestać :) i mam zamiar robić to do końca życia.
Co sprawiło, że kontynuowałaś praktykę?
Chyba instynktownie czułam, jak ważna jest powtarzalność sekwencji. Dlatego też pragnęłam nauczyć się kolejności, aby móc ją zrozumieć. Oczywiście nie wystarczy wziąć udziału w kilku, czy nawet kilkunastu sesjach ashtangi i poczuć jej dogłębne działanie. Wymaga to czasu i poświęcenia. Ashtanga stała się dla mnie medytacją w ruchu, codziennie powtarzaną mantrą. Mantra powtarzana codziennie, w coraz większym skupieniu, nabiera coraz większej mocy. Tak się właśnie czuję dzięki praktyce – moja „ashtanga – mantra” nabiera mocy z każdym dniem. I jak tu nie kontynuować praktyki? System ashtanga vinyasa jogi po prostu u mnie zadziałał. Mam więc do niego stuprocentowe zaufanie i dlatego z czystym sumieniem zachęcam do niego innych.
Jakich zmian dokonała joga w twoim życiu?
Ogromnych. Pomijając wszystkie przyjemne „efekty uboczne” praktyki (jak dobre samopoczucie i zdrowie, czy nigdy wcześniej nie znane uczucie głębokiej relaksacji), praktyka jogi rozlała się na wszystkie dziedziny mojego życia... Wzmocniła mnie wewnątrz i na zewnątrz. Dzięki ashtandze zrozumiałam i zaakceptowałam swoje słabości, nauczyłam się zawierzać swoim instynktom, i nie robić niczego wbrew sobie.
Nabrałam odwagi w podejmowaniu decyzji. Po studiach w Niemczech (międzynarodowa ekonomika przedsiębiorstw) mieszkałam i pracowałam w Berlinie. Gdy dojrzała we mnie decyzja, że chcę się zajmować już tylko jogą, świadomie zrezygnowałam z pełnoetatowej pracy w firmie telekomunikacyjnej. Teraz dzięki jodze mam najwspanialszy zawód na świecie, a joga nadal dokonuje zmian w moim życiu – czekam na nie z otwartymi ramionami.
Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś żeby uczyć jogi?
Jeszcze w Berlinie, gdy ashtanga joga całkowicie zawładnęła moim sercem, myśl o nauczaniu zaczynała nieśmiało kiełkować w mojej głowie. Wtedy mój ówczesny nauczyciel ashtangi, w natłoku swoich obowiązków, zaproponował mi, abym przejęła jego grupę uczniów w Way & Sun. Było to urocze, kameralne miejsce promujące życie w trzeźwości, przeznaczone dla osób „po przejściach” związanych z uzależnieniami.
Tak naprawdę nie miałam więc czasu na przemyślenia, tylko zaczęłam to robić, zupełnie nie spodziewając się tego, jak pokocham to zajęcie... W międzyczasie ukończyłam kurs nauczycielski uprawniający do używania tytułu “nauczyciel jogi” (Yogalehrer) i dalej wszystko potoczyło się już “z górki”.
Jak wspominasz początki nauczania ?
Kiedyś byłam dość wstydliwą osobą, odczuwającą lęk przed każdym publicznym wystąpieniem i to właśnie początkowo ograniczało mi swobodę. Na szczęście, był to stan przejściowy – joga to ciągła transformacja... Cieszę się, że moimi pierwszymi uczniami była grupa z „Way & Sun”. Bardzo się polubiliśmy i część osób uczęszczała na moje zajęcia także w innych miejscach Berlina (w Yoga-Schule LOTOS, czy też w Yoga Lounge Berlin), aż do mojego wyjazdu do Polski. Z Berlinem wiążę bardzo dobre wspomnienia i do dziś dnia pozostaję w kontakcie z wieloma zaprzyjaźnionymi nauczycielami. Spotykamy się raz na jakiś czas i dzielimy doświadczeniem i wątpliwościami.
Co sprawiło, że otworzyłaś szkołę właśnie w tym miejscu?
Odpowiadając na to pytanie, odpowiem dlaczego chciałam otworzyć szkołę ashtangi w Polsce. Decyzję o przeprowadzce z Berlina podjęłam z, teraz już moim mężem, Maciejem. Wybór padł na Poznań. Maciejem kierowały powody rodzinne i biznesowe, a mną ciekawość i chęć podjęcia wyzwania. Cieszyłam się, że będę mogła tutaj wprowadzać kolejne osoby w ashtangę, na zupełnie nowym i nieznanym mi gruncie.
Opisz w kilku zdaniach krótką historię twojej szkoły.
Początkowo, dzięki uprzejmości mojego kochanego brata, korzystałam z pomieszczenia w centrum językowym dla dzieci. Niespodziewanie szybko okazało się, że poznaniacy polubili ashtangę. Zaczęłam więc myśleć o przeprowadzce. Udało się nam znaleźć aktualne pomieszczenie, blisko centrum i dworca kolejowego. Lokal wymagał całkowitego remontu. Część prac wykonaliśmy sami z Maciejem, przez co miejsce to jest nam bardzo bliskie.
Czy są jakieś szczególne cechy, wyróżniające twoją szkołę spośród innych szkół jogi?
Szkoła nazywa się Surya Yoga. „Surya” to Słońce. Nazwa nawiązuje do dynamicznej sekwencji Powitania Słońca (Surya Namaskara), ale także do Słońca jako uzdrawiającego i dającego życie źródła energii. Właśnie o to dbamy w szkole – o słoneczną, ciepłą, atmosferę, aby każdy poczuł się tutaj jak u siebie. Charakterystyczna jest także sama forma nauczanej jogi – dynamiczna ashtanga vinyasa joga. Pattabhi Jois (Guru metody) mawia, że ashtanga jest dla każdego, bez względu na wiek, czy stopień sprawności. Jeden tylko typ człowieka nie może praktykować ashtangi: człowiek leniwy...
Na co zwracasz największą uwagę ucząc w swojej szkole?
Zwracam uwagę na to, aby mieć bezpośredni dostęp do każdego z uczestników zajęć. Dlatego zajęcia odbywają się w małych grupach, do 11 osób. W ashtanga jodze jest to bardzo ważne, ponieważ uczeń dąży do samodzielności, do regularnej praktyki własnej. Należy mu w tym pomóc – w taki sposób, aby poczuł się bezpiecznie sam na sam ze sobą na macie. Stopniowo, bez pośpiechu, przygotowuję uczniów do pełnej serii. Kładę nacisk na to, aby odkrywać granice swojego ciała, ale ich nie przekraczać. Z czasem granice same się rozszerzą w najmniej oczekiwanym momencie. Podczas zajęć obowiązują zasady: „jeśli boli, to robisz to źle”, „nie ma takiej pozycji, która byłaby warta utraty oddechu”, „nie ma takiej pozycji, która byłaby warta kontuzji”, „perfekcyjna pozycja, to ta, w której się właśnie znajdujesz”, „ego nie ma wstępu na matę”.
Jakie jest wyposażenie sali ?
Sala jest czystą, jasną, choć niewielką przestrzenią, wyposażoną jedynie w maty oraz lekkie koce, których można użyć podczas relaksacji. Osoby naprawdę potrzebujące oraz kobiety w ciąży mogą korzystać z pomocy (kostki i paski), w pozostałych przypadkach staramy się tego unikać, ponieważ nie należy to do metody ashtanga jogi.
Ile osób przychodzi średnio na zajęcia?
Średnio jest to 6 do 10 osób.
